Jadwiga Nocoń, foto 1
Jadwiga Nocoń, foto 2
Jadwiga Nocoń, foto 3
Jadwiga Nocoń, foto 4
Jadwiga Nocoń, foto 5
Jadwiga Nocoń, foto 6

Dlaczego proszę o pomoc?

Nazywam się Jadwiga Nocoń. Mieszkam w Laskach obok Olkusza. Jestem idealnym przykładem bezskutecznej walki z państwem o swoje prawa i godność. Ostatnie lata mojego życia były pełne bezsilności, niesprawiedliwości i upokorzeń. Wszystko zaczęło się w 1991 roku, kiedy w nieszczęśliwym wypadku zerwałam sobie mięsień czterogłowego lewego uda oraz rwę kulszową biodra lewego. W olkuskim szpitalu dowiedziałam się, że doszło do ogromnego ześlizgu kręgów, co spowodowało trwałą niestabilność kręgosłupa z ograniczonymi ruchami i uciskiem na korzenie. Przeszłam liczne konsultacje lekarskie, badania tomografii komputerowej, RTG, rezonanse magnetyczne (m.in. w Katowicach, Piekarach Śląskich, Sosnowcu, Warszawie). Lekarze utwierdzali mnie w przekonaniu, iż moja sytuacja nie jest tragiczna, zmuszając mnie do stosowania silnych leków przeciwbólowych, noszenia gorsetu i wykonywania odpowiednich ćwiczeń (żaden z lekarzy nie sugerował mi, bym przeszła jakąkolwiek operację). Mój stan zdrowia był bardzo zły. Dopiero w 2005 roku zostałam zakwalifikowana do usunięcia kręgozmyku. 11-go kwietnia 2006 roku przeszłam operację w Zakopanym (Szpital Uniwersytecki, ul. Balcera), która miała poprawić mój komfort życia, dać nadzieję na lepszą przyszłość. Stało się zupełnie inaczej. Przyszłam do szpitala o własnych nogach, a trafiłam na wózek inwalidzki (przy okazji zostałam zakażona salmonellą!). Co ciekawe, nikt w szpitalu nie zainteresował się moim losem, wypisując mnie ze szpitala bez żadnych konsultacji po siedmiu dniach z powodu braku miejsc! Nikt nie zwrócił uwagi na wysoką gorączkę (40 stopni), biegunkę i niedowład od pasa w dół. Do dziś dolega mi uporczywy ból skręcających się żył i ścięgien - nie pomagają nawet bardzo silne leki. Od tego czasu szukam lekarza, który mógłby mi pomóc, jednak nikt nie zamierza naprawiać błędów innych lekarzy (solidarność?).

Moje implanty są w stanie zapalnym - już dwa razy mi pękły, usuwają się spod kręgów, uszkadzając kolejne nerwy i kości. Już czwarty rok wyję z bólu, nie mogę usiąść, leżeć, nie mam siły, by chodzić. O wszystkim powiadomiłam Rzecznika Odpowiedzialności w Krakowie, jednak do dziś nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Nie otrzymałam żadnej pomocy od Urzędu Gminy ani od Opieki Społecznej. Rehabilituję się prywatnie - państwo nie opłaca w moim przypadku takich rzeczy. Od państwa otrzymuję niską rentę oraz skromny dodatek. Mieszkam w domu wyniszczonym przez podtopienia. Całym dobytkiem oraz mną zajmuje się mój dorosły syn. Moje życie straciło sens - nie jestem w stanie wykonać żadnej czynności samodzielnie. Mam myśli samobójcze - pisałam już nawet w tej sprawie na stronie www.eutanazja.info. Nie chcę jednak skracać swojego życia. Chcę, by osoby odpowiedzialne za to wszystko zostały ukarane. Chcę należytego odszkodowania oraz operacji, która przywróciłaby mi normalne życie.

Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc. O zorganizowanie wspólnej walki z urzędowym bałaganem tego państwa. Chcę zaznaczyć, iż całą listą nazwisk, klinik, dokumentów urzędowych chętnie się podzielę - mam niezbite dowody na brak kompetencji osób działających w imieniu państwa.

Na razie pomaga mi jedynie Fundacja Pomocy Społecznej, która utworzyła mi konto bankowe. Zebrane pieniądze mają być przeznaczone na kompleksowe leczenie. Bardzo proszę o pomoc finansową...
Bank PEKAO S.A., O/Oświęcim
91 1240 4155 1111 0000 4630 6656 (dopisek "Jadwiga").

Podaję również mój numer telefonu dla osób, które chciałyby stanąć ze mną w jednym rzędzie w walce o moje prawa: 32 642 37 45 (preferowany kontakt), 508 969 791.

Razem możemy coś zdziałać - sama jestem całkowicie bezradna...